Noworoczna lista (nie)postanowień, czyli dlaczego warto odpuścić „lepszą wersję siebie”?

Noworoczna lista (nie)postanowień, czyli dlaczego warto odpuścić „lepszą wersję siebie”?

Styczeń w naszej kulturze stał się miesiącem zbiorowej autokorekty. Z każdej strony bombardują nas hasła: „Nowy rok, nowa ja”, „Zaprojektuj swój sukces”, „Wyjdź ze strefy komfortu”. Media społecznościowe zalewają zdjęcia karnetów na siłownię, kolorowych planerów i list celów, które mają sprawić, że w ciągu dwunastu miesięcy staniemy się bardziej produktywni, szczuplejsi, bogatsi i – w domyśle – szczęśliwsi.

Jednak dość często można zaobserwować zjawisko zgoła inne: narastający lęk, poczucie winy
i dojmujący brak satysfakcji z tego, kim jesteśmy tu i teraz. Mechanizm „lepszej wersji siebie” często okazuje się pułapką, która zamiast motywować, oddala nas od autentycznego dobrostanu. Dlaczego w tym roku warto podejść do tematu inaczej? Dlaczego warto postawić na samowspółczucie, i zamiast kolejnej listy zadań, stworzyć listę akceptacji?

Pułapka „lepszej wersji”

W pogoni za „lepszą wersją siebie” kryje się subtelne, ale bolesne założenie: „Obecna wersja mnie jest niewystarczająca”. Kiedy konstruujemy noworoczne postanowienia z pozycji braku i niechęci do własnych słabości, tworzymy relację z samym sobą opartą na surowej dyscyplinie, a nie na trosce.

Z perspektywy psychologicznej, nienawiść do własnych nawyków rzadko jest dobrym paliwem do trwałej zmiany. Jeśli idziesz na siłownię tylko dlatego, że nie znosisz swojego ciała, każdy trening będzie karą. Jeśli przechodzisz na dietę z pogardy do własnego braku silnej woli, każdy kęs „zakazanego” owocu stanie się powodem do samobiczowania. W takim układzie nasze „Self” staje się polem walki, na którym jedna część nas próbuje sterroryzować drugą część, by ta dostosowała się do narzuconych standardów.

Samowspółczucie to nie pobłażliwość

Często boimy się odpuścić surowe postanowienia, myśląc: „Jeśli nie będę dla siebie ostry/a, to całkiem osiądę na laurach”. To jeden z największych mitów, z jakimi mierzymy się w gabinetach terapeutycznych. Samowspółczucie nie jest lenistwem ani użalaniem się nad sobą. To uznanie, że jako istoty ludzkie jesteśmy niedoskonali, odczuwamy ból i mamy prawo do błędów.

Badania Kristin Neff, pionierki w tej dziedzinie, dowodzą, że osoby praktykujące samowspółczucie mają w rzeczywistości większą motywację do zmiany i łatwiej podnoszą się po porażkach. Dlaczego? Ponieważ ich poczucie własnej wartości nie zależy od sukcesu. Jeśli mi się nie uda, nadal jestem godny/a miłości i szacunku, to daje bezpieczną bazę, by spróbować ponownie, bez paraliżującego lęku przed oceną.

Noworoczna lista

Zamiast dopisywać kolejne punkty do listy „do zrobienia”, zapraszamy Cię do stworzenia listy wystarczalności. To ćwiczenie, które pozwala spojrzeć na siebie z czułością i ciekawością.

Co już we mnie jest i chcę, by pozostało? Zastanów się, jakie Twoje cechy pozwoliły Ci przetrwać miniony rok. Może to Twoja lojalność wobec przyjaciół? Umiejętność parzenia świetnej kawy? A może fakt, że mimo trudności, każdego dnia wstawałeś/aś z łóżka? To są fundamenty Twojego „Self”, które nie wymagają naprawy.

Czego nie muszę zmieniać, by czuć się wartościowym człowiekiem? Wypisz rzeczy, które według świata powinny być „poprawione”, ale Ty decydujesz się je zaakceptować. Może to Twoja introwertyczna natura, która nie potrzebuje być „duszą towarzystwa”? Może Twoje ciało, które po prostu wykonuje dla Ciebie ogromną pracę każdego dnia?

Z jakich cudzych oczekiwań rezygnuję? Wiele naszych postanowień to „pasażerowie na gapę” – cele naszych rodziców, partnerów czy trendy z Instagrama. Nowy rok to idealny czas na ich uroczyste pożegnanie.

Jesteś wystarczający/a nawet jeśli nic nie zmienisz

To zdanie dla wielu brzmi rewolucyjnie, a dla niektórych wręcz niebezpiecznie. Żyjemy w kulturze optymalizacji, gdzie „wystarczalność” kojarzy się z przeciętnością. Jednak wiemy, że poczucie bycia wystarczającym jest punktem wyjścia do jakiegokolwiek zdrowego rozwoju.

Wyobraź sobie roślinę. Nie zmusisz jej do wzrostu, krzycząc na nią lub porównując do innych kwiatów w ogrodzie. Roślina rośnie, gdy ma odpowiednie warunki: światło, wodę i dobrą glebę. Dla człowieka taką „glebą” jest akceptacja. Kiedy czujesz, że jesteś OK taki/a, jaki/a jesteś, Twoja energia przestaje być zużywana na walkę z samym sobą, a zaczyna być dostępna dla naturalnej ciekawości świata i rozwoju.

Jak praktykować samowspółczucie w nowym roku?

Jeśli czujesz presję stycznia, spróbuj wprowadzić kilka drobnych rytuałów samowspółczucia:

  1. Zmień język, którego używasz wobec siebie. Zwróć uwagę na swój wewnętrzny monolog, szczególnie gdy coś Ci nie wyjdzie (np. złamiesz dietę lub zrezygnujesz z treningu). Czy powiedziałbyś/powiedziałabyś swojemu najlepszemu przyjacielowi: „Jesteś beznadziejny, znowu zawaliłeś”? Prawdopodobnie nie. Praktyka samowspółczucia polega na zadaniu sobie pytania: „Czego potrzebowałbym teraz usłyszeć od kogoś, kto mnie kocha?”. Spróbuj sformułować to zdanie w myślach.
  2. Uznaj, że inni też nie są idealni. Poczucie porażki często izoluje, wydaje nam się, że tylko my nie domagamy, podczas gdy wszyscy inni realizują swoje plany. Samowspółczucie to przypomnienie sobie: „To, co czuję, jest częścią ludzkiego doświadczenia. Wielu ludzi czuje się teraz tak samo jak ja”. To zdejmuje ciężar bycia „wyjątkowym w swojej niedoskonałości”.
  3. Słuchaj potrzeb zamiast nakazów. Zamiast narzucać sobie sztywne reguły („Muszę codziennie ćwiczyć, bo źle wyglądam”), zacznij reagować na to, co mówi Twoje ciało i umysł. Jeśli wracasz z pracy skrajnie zmęczony/a, samowspółczuciem nie będzie zmuszenie się do morderczego treningu tylko dlatego, że „tak trzeba”. Prawdziwą troską o siebie będzie zapytanie: „Czego teraz najbardziej potrzebuje mój organizm, żeby odzyskać równowagę?”. Czasem odpowiedzią będzie spokojny spacer, a czasem po prostu wcześniejsze pójście spać bez poczucia winy.

Podsumowanie

Nowy rok w Centrum Psychoterapii Self chcemy ogłosić rokiem łagodności. Zapraszamy Cię, abyś spojrzał/a w lustro nie jak na projekt do ukończenia, ale jak na osobę, z którą będziesz spędzać każdą sekundę swojego życia. To najważniejsza relacja, jaką kiedykolwiek zbudujesz.

Nie musisz stawać się „nowym sobą”. Możesz po prostu pozwolić swojemu autentycznemu „Ja” dojść do głosu, spod warstwy oczekiwań i wymagań. Pamiętaj największą zmianą, jakiej możesz dokonać, nie jest zmiana rozmiaru ubrań czy stanu konta, ale zmiana sposobu, w jaki do siebie mówisz.



-->